środa, 24 czerwca 2015

Chęć zmiany.


Odbyłam długą rozmowę, z nią. Z osobą, która darzę ogromnym uczuciem. Zbliżyłam się do niej, milimetr. Jeden krok w przód. Cieszyłam się.
Nagle ta osoba odpycha mnie, lecę w tył. Boję się.
Dotyku, smaku, zapachu, uczuć. Boję się odnaleźć siebie w tym świecie.Mam ochotę wszystko wykrzyczeć. Tego też się boję.
Chcę przestać tłumić wszystko w sobie, chcę dać upust, co we mnie siedzi. Ciężar jest zbyt duży, bolą mnie ramiona.
Nie potrafię wszystkiego dźwigać sama.
Zapala się płomyk, mały, dający nadzieję. Staram się go pielęgnować, być przy nim i dać siłę aby wzrósł.
Znajduję pomoc, jest ktoś, miły pan. Dmucha w mój płomyk aby wzrósł.
Tak mi się wydawało, miły pan go zgasił. Jest ciemno.
Chcę odnaleźć w sobie światło, chcę aby inni wiedzieli, że jestem czegoś warta, chcę aby ta osoba, którą darzę uczuciem zobaczyła we mnie "Kogoś". Nie śmiecia. Nie gówniarza. "Kogoś".
Zawsze chciałam być "Kimś".
Nie dam rady.
Ból mnie rozpiera, miły pan odszedł. Osoba się oddala a ja stoję w miejscu.
Będąc "Nikim".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz